Wróciwszy do siebie zastałem totalny nieład . Nie mogłem tego tak zostawić. W każdej chwili przecież ktoś mógłby mnie odwiedzić . Postanowiłem więc coś z tym fantem zrobić. Wziąłem się za większe porządki. Brudy posegregowałem i wrzuciłem do kosza na pranie, odkurzyłem i schowałem pościele. Puszki po coli i opakowanie po pizzy również się walały po podłodze, więc zostały sprzątnięte. Po upływie godziny, oczywiście niecałej w pokoju wyglądało przyzwoicie, a nie jak w chlewie . Po uczynieniu porządków puściłem sobie Panterę bodajże. Jak miło . Wizytę w domu, w którym pokój wynajmowałem złożyli świadkowie Jehowy. Za ścianą zaczęła się gorliwa próba przekonania do swoich racji. Naprawdę właściciel domu, w którym przyszło mi egzystować, czynnie działający w parafii katolik ma niezwykle słabe nerwy. W końcu wyszedłem z pokoju do wc. Kobieta, która przybyła głosić prawdę o jedynym prawdziwym Jahwe zwróciła się w pewnym momencie do mnie . Pytała mi się czy mówi mi coś Jahwe. Odrzekłem, iż tak, mówi. Pan Bazyl , bo tak brzmi godność właściciela domu spojrzał na mnie gniewnie. Ona zaś zaczynała swoją prelekcję . Nie chciałem wdawać się w żadne takie dyskusję. Read More
-
Pages
-
Categories
-
Archives